Szukaj na tym blogu

niedziela, 11 czerwca 2017

Jak napisać książkę?

                                                          Drodzy Czytelnicy!
Czy zastanawialiście się kiedyś, jak napisać książkę, która będzie interesująca i czytana przez wiele osób? W tym poście pokażę Wam, jak to osiągnąć:

1. Musimy mieć plan realizacji tego pomysłu. Wybierzmy temat, nadajmy imiona bohaterom książki, którą planujemy napisać. Zaplanujmy, gdzie będą się rozgrywały wydarzenia opisane potem przez nas w książce. Pomyślmy, czy książkę chcemy napisać poezją, prozą, czy prozą poetycką. Zastanówmy się, czy nasza książka będzie zawierała w każdym rozdziale kilka lub kilkanaście opowiadań, czy każdy kolejny rozdział będzie kontynuacją poprzedniego.
2. Zainspirujmy się czymś. Na przykład przyrodą, czy ciekawymi zdarzeniami, które rozegrały się w naszym otoczeniu, lub z naszym udziałem. Bardzo kreatywna inspiracja pomoże nam mieć wenę twórczą.
3. Wybierając tytuł, pomyślmy, jaki będzie najlepszy. Dobierzmy go do tematu książki. Pomyślmy o tytułach, które naszym zdaniem się nadają. Dobrze jest też wybrać różne tytuły dla każdego z rozdziałów.
4. Do napisania naszej książki dobierzmy styl i słownictwo, jakie naszym zdaniem jest do niej odpowiednie.
5. Wczujmy się w sytuacje bohaterów. Pomyślmy, co my byśmy zrobili na ich miejscu. To pomoże nam wybrać ciekawe rozwiązanie problemu każdego bohatera. Wybierzmy zaskakujące rozwiązania.
6. Oprócz rozwiązań niektórych problemów bohaterów, zaskakujące powinny być też pozytywne chwile w życiu każdego bohatera. Muszą to być takie momenty, których nikt z Czytelników by się nie spodziewał w naszej książce.
7. Dowiedzmy się, jaki gatunek literacki jest najchętniej czytany przez ludzi w bieżących latach.
8. Przy tworzeniu książki możemy zainspirować się jakimś momentem z książki. Tytuł i imię i nazwisko autora możemy napisać ozdobnym pismem.
9. Poszukajmy wydawnictwa, które będzie odpowiadało naszym potrzebom.
10. Wydajmy i wypromujmy naszą książkę.
                                                                              Pozdrawiam serdecznie!

sobota, 10 czerwca 2017

Moja książka - ,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia. Klucz do rozsądku"

                                                            Drodzy Czytelnicy!
Oto trzecia część mojej książki pt. ,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia. Klucz do rozsądku". Zapraszam serdecznie do lektury:

,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia - ciąg dalszy. Klucz do rozsądku."
 
Występują: Angela (suczka), właścicielka Angeli (miła panienka), mama miłej panienki, Reginald (mąż miłej panienki)


Narrator: Trzy lata od narodzin ich dzieci minęły. Z Reginaldem, który to ją niedawno oszukał, dzieci swe miała. Gdy od ich narodzin, trzy lata już minęły, matka przypomniała jej, że przecież wspólnie decyzji o zamążpójściu jej, obie nie podjęły.

Miła panienka: Choć Reginald, oszukał niegdyś mnie, z całego serca, małżonka mojego, ojca dziecin mych, z całego serca, Reginalda kochać nadal chcę!

Mama miłej panienki: Dobrego męża, wychowanka moja, kiedyś wybrała. Falę miłości do niego, wokoło siebie, wtedy wezbrała. Choć ją on oszukał, przebaczyła mu, uczynioną jej krzywdę złowrogą. Poszukać miłości nie jest rzeczą drogą.

Reginald: Wiem, iż jej krzywdę niemałą uczyniłem. Panna miła moja to jest twarz miła, to są ręce, naprawdę miłe.

Miła panienka: Mimo iż Reginald, krzywdy złe mi niegdyś poczynił, to i tak z całego serca go kocham. Pomógł mi przecież przetrwać czas trudny, gdyż okazało się, że mateńka litościwa i kochana moja, to od początku samego, ona to moja stara, lecz dobra macocha.

Mama miłej panienki: Dziękuję ci, za słowa te, naprawdę wzruszające. Cieszę się, iż żywot swój wiedziesz, na ziemi okalanej przez zieleń drzew, które latarnię mają swoją, w żółciach jasnych tonące, złotym kolorem, stworzone słońce.

Narrator: Czas pewien potem, mateńka litościwa jej zmarła. Zgasła matka panience miłej, oraz zniknęło jej, pannie, córce jej, szczęście dawne byłe. W jej cmentarnych murach, łzawy wiersz wyryty, pod suknią Jesieni, skrzętnie ukryty.

Miła panienka: Ostatnia rozmowa nasza, na temat szczęścia mego, dobrze, że mam pod dostatkiem, trochę żywota szczęśliwego.

Narrator: Wkrótce panna miła, dekret złowrogi, jej zmarłej matki odkryła. Reginald, mąż jej kochany i wyśniony, bardzo wtenczas ją wspierał i by jej dopomóc, przemierzał samotnie, wszystkie świata strony. W różne zakątki królestwa spozierał. Dla panny miłej, by odszukać dekretu tego, mroczne tajemnice, ziemie wszelakie, dokładnie, Reginald, panienki miłej, małżonek, skrupulatnie sponiewierał.

Miła panienka: Zabraliśmy w świat, pociechy nasze słodkie. By tajemnice dekretu tego, naprawdę mrocznego, odszukać bezpiecznie. Skorzystaliśmy z mocy rzecznego, blasku naszej ziemi, blasku rzeki naszej, blasku kryształowowodnego.

Reginald: Szczerze chcę, dopomóc jej. Pomóc chcę szczerze, pięknej mej żonie. Lecz złych myśli z przeszłości żony mej, nigdy od nas, chyba nie odgonię.

Miła panienka: Lepsze życie z nim, Reginaldem, mężem mym, nie mogło przyśnić się mi. Od teraz zawsze pragnę szczęśliwie żyć.

Angela: Panno miła, tyś miłością swą do mnie, mnie niegdyś całą okryła.

Miła panienka: Bohaterko moja piękna. Chyba przeszłość moja, rzeczywiście była, dosyć posępna. Swe życie szare, pragnę na dobre odmienić. Teraz doceniam to, że Reginald chciał się niegdyś ze mną, z miłości ożenić.

Angela: A widzisz panienko dobra i miła. Tyś dla niego swe dzieci, z miłości i marzeń, niegdyś powiła.

Miła panienka: Dziękuję ci Angelo, za przydatnych twych rad moc. Pesymizm dawny mój, smętny był jak czarna, wieczna noc.

Angela: Wiem co ja takiego czynię. Ale ty sama szczęście sobie musisz całe przynieść. Na ziemi dawnej twej, miłość twa do Reginalda trwa w zorzy polarnej klejnocie. Już wiem, dlaczego, z powodu smętnej przeszłości swej, przeżywałaś niegdyś bezsenne noce.

Miła panienka: Ach, cieszę się, iż ty tak mądrze to rozumiesz, Angelo, psino ma bohaterska i piękna. Cieszę się też, iż żywot dawny mój smętny pojmujesz, i że trwaniem w mym żywocie, tak bardzo się przejmujesz.

Angela: Dziękuję ci, za tak szczere komplementy. Chciałam pomóc ci zmienić niektóre z życiorysu twego smętne i szare elementy. Chciałam szarugę pesymizmu twego, na zawsze odmienić, byś ty też sama, mogła na dobre się zmienić.

Miła panienka: To nic takiego. Każdy czasem potrzebuje od kogoś, słowa otuchy dobrego.

Angela: Bardzo się ja teraz wzruszyłam. Czy rozumiesz teraz, dlaczego ja zawsze, twoim życiem żyłam?

Miła panienka: Tak, rozumiem teraz, moja psino cię więc. Ciężko było mi znosić, swą niedolę tę.

Angela: A widzisz panno, od kołyski żywiona dziewanną!

Narrator: Wkrótce, Reginald, pilną przysłał, panience depeszę. Chciał włączyć do historii dekretu poszukiwań, poddanych całe, niezliczone rzesze.

Miła panienka: Wreszcie o postępie poszukiwań coś wiem. O dobrym zakończeniu ich, już od dawna, wierząc w to śnię.

Miła panienka: Miłość ma trwa, w zorzy klejnocie. Miłość wielka ma trwa w miedzianym słońca złocie. Ta ma miłość trwa, w modrego nieba przebłyskach. Ona od dawna już blaskiem diamentów, intensywnie błyska. Ta ma wielka miłość trwa w światła rażących przesmykach. Tak jak świerszcz, który w bezchmurne noce, na skrzydlatych swych skrzypcach, od dawien dawna, słodko cyka.

Angela: O miłości swej wielkiej myśląc, budzisz się o złotawym świcie. Tak szczęśliwa, nie byłaś chyba, przez całe swoje życie.

Miła panienka: Jestem szczęśliwa, iż Reginald o mnie tak powiada, że jestem tysiąc razy piękniejsza, niż jesiennej słoty, jasne, złociste rozpogodzenie. Taki komplement od męża swojego, to z pewnością wszystkich kochających małżonków swych, niespełniony sen, niespełnione nigdy, senne marzenie. Moja taka wielka miłość trwa w zorzy lśniącym bursztynie. Kiedyś w Reginaldzie nie chciałam się zakochać, a czas przecież od zawsze, nieubłagalnie płynie...

Angela: Wiem, iż świętą rację ma panna. Ażeby wieść szczęśliwe życie, nie wystarczy, choć smaczna, jedynie niegdyś, spożywana jedynie, przez pannę dziewanna. Sama się kiedyś, o tym przekonałam, bo szczęśliwego żywota swego, nigdy wcześniej ja nie miałam.

Narrator: Wkrótce, Reginald, pilną przysłał, panience depeszę. Chciał włączyć do historii dekretu poszukiwań, poddanych całe, niezliczone rzesze.

Miła panienka: Wreszcie o postępie poszukiwań coś wiem. O dobrym zakończeniu ich, już od dawna, wierząc w to śnię.

Angela: To dobrze, panno śliczna i miła. Lepiej jeszcze by było, gdybyś do męża swego w czasie poszukiwań dołączyła.

Miła panienka: To chyba dobrze, że miłość dopomóc mi chce moja. To bardzo dobrze chyba jest. Nie wiem, czy psychika i dusza moja zdadzą ostateczny test.

Miła panienka: Miłość moja trwa, nie tylko w słonecznożółtym złocie, lecz także w klucza żurawi odlocie, miłość ta moja trwa, nawet w obrabianym przez męża mego drewnie, Reginald przecież nadal, mnie kocha pewnie. Miłość do małżonka mego trwa, w pięknym oceanu szkle. Uczucie to, rozbłysło, na szczęścia mojego tle.

Narrator: Szczęście panienki kwitnie, co jest odziana w niebiosa. A na łożach z gałęzi wierzby, śpi poranna rosa.

Miła panienka: To prawda, wiem iż szczęście moje kwitnie. Do stanu tego nie wystarczą jednak bochenki chleba żytnie. Do tego wystarczy jednak tylko wielka miłość. Kiedyś źle mi się żyło, a żywot mój dawny to była jedna, wielka, miłosna zawiłość.

Angela: Kocham serdecznie tę moją miłą pannę. Nie zważam więc na to, iż w przeszłości swej dalekiej, spożywała jedynie dziewannę.

Narrator: Kilka miesięcy potem, tuż przed jesiennym żurawi odlotem, panna w podróż do archiwum z Reginaldem wyruszyła. Tak ambitna, by o tajemnicach dekretu się dowiedzieć, taka nigdy jeszcze nie była.

Miła panienka: Chcę się dowiedzieć, co macocha moja przed zgonem swym w tym dekrecie, chciała ludzkości powiedzieć. To jest naprawdę interesujące, myśli moje i uwagę moją, całkowicie absorbujące.

Reginald: I słusznie, małżonka moja, niegdyś dobrą drogę życia dla siebie wybrała. Choć niechęć do tej drogi za swego serca głosem, z początku miała.

Miła panienka: Słusznie mój małżonek twierdzi. Gdybym go nie posłuchała, żywot bym swój wiodła, układając w starej drewutni mateńki mojej, całe stosy dębowych żerdzi.

Narrator: Panienka by potem biedna była, gdyby w ten sposób w sercu swej wioski, nadal by żyła. Ona byłaby potem uboga, gdyby przez nią uznana, byłaby za słuszną ta droga.

Miła panienka: Bardzo chciałabym wiedzieć, co macocha moja w tym dekrecie, chciała ludowi z wioski naszej powiedzieć.

Angela: Panienko droga, myślę, że wiem. Chcę sprawdzić, czy jednak mam rację. Nie marzą mi się jednak za to, otrzymane od ludu owacje.

Miła panienka: Przestań Angelo w to nie wierzyć. Nic nie mogło mnie tak mocno, jak wyznanie macochy mojej, psychicznie uderzyć. Nic innego w tym momencie, tak bardzo jak to mnie nie boli. Muszę jednak sama stawić czoła swojej niedoli.

Angela: No cóż, panienko, jak wolisz. Ale na lekcjach od życia, w końcu jak stawić czoła temu lękowi, sama się wyszkolisz.

Miła panienka: Jesteśmy w trakcie do archiwum podróży. A nic chyba, jak niepewność największa, nic chyba tak bardzo nie nuży.

Angela: Jedziemy przecież najwygodniejszym konnym powozem. Powiedz, czy mimo to, czujesz jakbyś była związana grubym powrozem?

Miła panienka: Nie, ja się tak nie czuję. Po prostu tak długiej niepewności, już nie wytrzymuję!

Angela: Spokojnie, panienko moja kochana. Nie po to, byś użalała się nad sobą, byłaś tu wysłana.

Miła panienka: A po co? Po co wysłana byłam tutaj? Czy poszukiwania faktów tych bolesnych, mają jakikolwiek sens? Chyba nie mają. I ja to też już wiem. Chyba faktów żadnych nie znajdę. Wracam do wioski, ukroić jedyną, małą chleba pajdę.

Angela: Nie rezygnuj miła panno, nie rezygnuj, proszę cię. Zawalczysz o lepsze ludzkości dzieje, odgonisz dekretu skutki złe

Narrator: Aż tutaj nagle, panienka miła, spotkała piękną kobietę w berecie. Kim ona dla panny miłej była, czy to zgadniecie?

Miła panienka: W dekrecie przeczytałam, że tę oto kobietę za matkę swą prawdziwą miałam. Jestem córką królestwa władczyni. Nie chcę, by dzieci moje, o tym wiedziały. Że jestem córką władczyni. Nie chcę o tym wspominać przy nich.

Reginald: Żona ma następczynią tronu jest. Jest tronu następczynią królewskiego. A ponieważ tytuł księżniczki posiada, nie pozwolę, by zrezygnowała z niego.

Miła panienka: Ach, nie musisz dla mnie, się tak poświęcać. Nie chcę takiego poświęcania. Zrezygnuj proszę, z podróżowania.

Reginald: To wszystko jest dla ciebie. Jak dla przyszłości twej, bardzo to ważne, ty jeszcze tego chyba, do końca nie wiesz.

Miła panienka: Wiem to Reginaldzie, przecież doskonale. Zapewnień twoich, nie potrzebuję wcale.

Reginald: Zrozum mnie moja śliczna żono. Robię to z troski o twoją przyszłość. Miłością moją jesteś spełnioną.

Miła panienka: Ale naprawdę, proszę cię o to, byś nie zaprzątał sobie głowy, by się o przyszłość mą zatroszczyć, taką robotą.

Reginald: Nie musisz mnie o to, moja żono prosić. Jesteśmy tu przecież po to, aby kolejne fakty, z podróży naszej, do wioski przynosić.

Miła panienka: Ale po co, jak wiem już, kto pełni rolę mej mateńki? Za wszelaką pomoc, naprawdę dzięki.

Reginald: Nie musisz, jak już mówiłem, wcale mi dziękować. Jak tylko zdobędziemy z archiwum wszystkie informacje, zacznij do powrotu do wioski, się już szykować.

Miła panienka: Z przyjemnością. Jednak najpierw pragnę się spotkać, z jej królewską mością.

Reginald: Matką ona jest dla ciebie. Dla ciebie to twoja mateńka najdroższa. Dlaczego smucisz się, że mimo pokrewieństwa bliskiego, jesteś od niej, tysiąckroć uboższa?

Miła panienka: Bo to ona jest jej królewską wysokością. Dla mnie rozłąka taka, jest taką ogromną życiową zawiłością.

Reginald: Pamiętaj, nie wszystko w żywocie to sława i pieniądze. Dla dobrej władczyni najważniejsze są dobre dla ludzi rządze. Tak macocha twoja mawiała, gdy byłaś jeszcze tak bardzo mała. Nadal ona by tak mówiła, gdyby nadal na tym świecie żyła.

Miła panienka: Nie wspominaj mi proszę, o mojej macosze. Wiesz przecież, że przez nią, bagaż nieszczęść życiowych noszę.

Reginald: Ale dlaczego? Nie zaangażujesz w poszukiwaniu dekretu tego złowrogiego, nawet męża swojego ukochanego?

Miła panienka: Nie wiem, jak na żywot nasz, wpłynie dekretu tego treść. Jedno jest pewne: chcę znów spokojne, swoje życie wieść.

Reginald: Przecież jesteśmy małżeństwem. A ty dziewczyną, którą kocham ja szczerze. W naszej misji powodzenie, ja bardzo wierzę.
                                         Pozdrawiam serdecznie!

Moja książka - ,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia. Koniec sielanki"

                                                           Drodzy Czytelnicy!
Oto druga część mojej książki pt. ,,Angela psie życie z psiego punktu widzenia. Koniec sielanki" Serdecznie zapraszam do lektury:
Rozdział II

Koniec sielanki.
 
Występują: Angela (suczka), właścicielka Angeli (miła panienka), mama miłej panienki, Reginald (mąż miłej panienki)
- Sto dni minęło od narodzin jej pociech. Dziewczę wiedziało, na jakież to działania w życiu, teraz ma ochotę. - Ja z Reginaldem, pociechy mam na żywota osłodę. Pociechy, dzieci nasze, pomogą nam podnieść, każdą trudności życiowych kłodę.

- Panna nasza z serca wioski, niedawno nie widziała jeszcze, sensu żywota. Miała tylko mnie, Angelę, i swoje trzy złotopióre nioski. - Jedwab tego nieba modrego. Korytarz do świata kosmicznego. To są me słowa, ma wyjątkowa, ma szczęściodajna, psia moja mowa. - Tak, jak pies szczęśliwego życia, niegdyś pozbawiony dobrobytu oraz dobrej opieki okrycia. Tak, jak Angela, co do szczęścia w miłości pannę piękną, prostą i młodą zaprowadziła, tak, jak ją do serca miłości, tak każdego by do serca największych wartości, zaprowadziła, Angela miła. - Chcę ci córko rzec, iż moją córką prawdziwą nie jesteś, chcę ci rzec ma czcigodna córko, ja cały swój żywot kłamałam, próbując czcigodnym gestem dziękować za byt pewny i szczęśliwy, tobie oraz jadłodajnym, rdzaworudym przepiórkom. - Czy, wobec tego, odnajdzie się kiedyś prawdziwa ma matka, ojciec mój prawdziwy? Czemuż dzięki kłamstwu, zapewniałaś mi byt szczęśliwy oraz sen piękny, słodki, możliwy? - Jakże ci to mogę wytłumaczyć? Wtenczas chciałam się wybrykami młodzieńczymi raczyć. Przepraszam cię za wszystko, córko moja miła. Wykorzystywałam stokroć razy, iż tyś w miłość wielką nie wierzyła. - Do pomocy zawsze chętna i gotowa, do zapewnienia ludzkości ratunku jestem gotowa, pamięć moja z przykrych zdarzeń z przeszłości, jest już całkowicie z żywota mego wyparta, choć pesymistyczna z natury nieco, nieśmiała, mało na ludzkość otwarta. Chciałabym w sobie to zmienić. Te wady wszystkie moje, są dokuczliwe, jak stado szerszeni! - Ojciec twój, umrzeć mógł, śmiertelnej choroby wskutek, ja natomiast nie mogę sobie poradzić ze strasznym sumienia wyrzutem. - Czemuż to, cały mój żywot, ojca mego ukrywałaś istnienie? Dlaczegóż to, sprawy sobie nie zdajesz, iż w chwili tej bolesnej, zniszczyłaś, mojej skromnej duszy, mojego skromnego serca, moje różane, wrażliwe mienie?

- Ach, dziecię moje miłe, chciałabym za karygodne, wszystkie me czyny, ciebie, czcigodną księżniczkę, przeprosić. Ja po prostu, chciałam zadbać o to, byś dobre wartości, z domostwa mego, mogła wynosić. - Ja pochodzę z królewskiej rodziny? Czemuż to, tyś nie znalazła, by mi o tym powiedzieć, odpowiedniego momentu, powodu oraz przyczyny? - Wędrówka na koniec optymizmu tęczy, mogła twe zbolałe pesymizmem ciało i duszę zmęczyć. Tyś, jako nowonarodzona królewna, zagrożona była. Ojciec twój, o chorobie swej, od dawien dawna już wiedział. Tyś, narodzona przed laty, dziecina, maleńka królewna, porwana przeze mnie, na prośbę ojca twojego była. Chciałam być twego losu, na zawsze pewna.

- Ognistopłomienna korona, co ją przed laty straciłam. Co ja przy tym zyskałam, jako panna piękna, prosta, lecz miła? - Ognistopłomienny koronny, kwiatów ognia bukiet, ognistopłomienna tiara. Chcę, aby na zawsze zginęła, pesymizmu twego poczwara. - Ognistopłomienny rydwan, ognistopłomienne konie. Jeszcze kiedyś myślałam, że szczęścia nie dogonię. - Odkryję przed tobą, jak niegdyś przed samą sobą, fakty zdumiewające, o ojca twego żywocie. Musisz go, panno docenić. I nie zapomnij o jego, by cię wychować mógł, dobrej pracy i robocie. - Chcemy osiągnąć żywota naszego cele. W wiosce naszej na pewno, rozpocznie się życia i optymizmu wesele. - Kiedyś pomóc pannie chciałam, co pesymistyczne podejście do żywota swego posiadała. I teraz także to zrobię. Nie chcę się jednak przechwalać, mimo iż, poradzę sobie. - Cóż z tego, Angelo, iż jesteś wielce skromna? Przecież tyś mi poradziła, jak miałam niegdyś postąpić. Tyś to jest niezwykła psina, kochana i niezłomna. - Nieszczęścia panienki, stworzone z hebanu czerni, popiołu smutku i rozpaczy. Matka panny prostej, nadal się wybrykami młodzieńczymi raczy. - Żono moja piękna. Rozpacz pesymizmu twego jest wielce mroczna oraz posępna. Panienko, małżonko moja śliczna, okłamywałem ciebie, chcąc mieć osiągnięte moje własne, nikczemne, oraz naprawdę, niecne cele.

- Reginaldzie mój wyśniony, wybaczam tobie wszystkie me krzywdy, mi, panience miłej, niegdyś przez ciebie poczynione. - Ach, dziękuję, panienko miła. Wybaczyć me błędy, potrafisz mi, ty, wybaczyłaś mi to wszystko, ty panienko, tylko ty, wybaczyłaś mi krzywdy wszelakie, tobie, tylko z powodu desperacji życiowej, niegdyś uczynione.

- Małżonku mój, chyba już czas jakąś dogodną ziemię, objąć w posiadanie. To jest nasze, jako pierwsze, jako małżeństwa, nasze zadanie.

- Znalazłem ziemię, tylko pojęcia nie posiadam, czyżby ta ziemia jest godna ciebie. Ugościlibyśmy wszystkich, czym nasza o dachu krytym strzechą chata, byłaby bogata. Miejsce, które to okala wstęga modrego kryształu, nenufarem płynącego, kryształu rzeki, blasku kryształowowodnego oraz tafli falistej koloru śnieżnobiałego. - Reginaldzie, przeto zgadzam się na tę ziemię. Ciekawa tylko jestem, czy pomieścimy w izbie naszej nowej, nasze słodkie pociechy, oraz siebie. - Nie martw się, żono moja miła. Do nowej izby, bardzo szybko byś przywykła i się przyzwyczaiła.

- A cóż, Reginaldzie, z mą matką teraz pocznę? Na samotność w starej mej izbie, nie chcę jej skazywać. Jak o przeprowadzce mam do niej powiadać? Jak mam się teraz, skoro wyznała mi, iż córką jej prawdziwą nie jestem, jak mam się teraz, do niej odzywać? - Nie martw się piękna ma żono. Uda się matce twojej zapewnić starość szczęśliwą. Chcę jej zapewnić jesień życia piękną, pełną naszej miłości, starość szczęśliwą. Przeto zapewnijmy jej izbę nową, czystą i piękną, nie zasługuje na przystań przedśmiertną, ciemną, mroczną i bardzo posępną. - Zgadzam się ja z tobą, czas w posiadanie objąć tę oto ziemię. Przeto czas ukończyć dzisiaj, użalać się nad mym nieszczęściem oraz nad samą sobą. - Nie martw się panno prosta i miła. Ja pomogłem ci niegdyś pokazać, iż prawdziwa twa miłość na świecie istnieje. Teraz też ci dopomogę, panno prosta, młoda i miła. Dawno już minął czas, gdy tyś w tę miłość cudowną, życie usłane różami, tyś panienko, przez laty nie wierzyła. - Panna i Reginald, wkrótce się więc do nowej swej izby, z pociechami swymi słodkimi i piękną, bohaterską Angelą przeprowadzili. Na początku, skromnie, ale szczęśliwie, bo razem, w tym miejscu przepięknym, rośnym i rześkim żyli. - O swą wychowankę, ja się nie martwię, bo pod dobrą opieką, swego sędziwego męża pozostaje. Ja ją od dzieciny, bardzo rozpieszczam, wszystko, co zechce, panna dostaje. - Potem jednak, panna poznała prawdę o Reginaldzie, swym starym, lecz ukochanym najdroższym, on kiedyś, zanim ją poznał, był mężczyzną, dużo uboższym. - Kocham ciebie, lecz musisz mi coś wyjaśnić. Myślę, że ty Reginaldzie, o co dokładnie mi chodzi, myślę, że, ty o tym bardzo dobrze wiesz. Dlaczegóż obiecałeś mi, iż zapewnisz dobro, szczęście i miłość? Gdy ciebie pokochałam, serce w ogniu miłości, żywiej mi zabiło. - Wybacz i tę krzywdę, tobie uczynioną. Miłością moją, jesteś przecież spełnioną. - Nigdy chyba ci tego nie wybaczę! Ja tak jak kobieta udająca rodzicielkę moją i ty, nieszczęściami innych i ich rozpaczą, tak jak wy, ja się nimi nie raczę! - Panno kochana, proza życia, nie zawsze jest różami usłana.
                                                                                         Pozdrawiam serdecznie!

Moja książka - ,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia. Trudne początki"

                                                      Drodzy Czytelnicy!
Napisałam książkę pt. ,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia". W tym poście publikuję pierwszy rozdział pt. ,,Trudne początki". Kolejne rozdziały będą pojawiać się w kolejnych postach. Serdecznie zapraszam do lektury:
,,Angela - psie życie z psiego punktu widzenia"
 
Rozdział I

Trudne początki
 
Występują: narrator, właścicielkaAngeli/miła panienka, Angela (suczka), Ciasteczko (kocur), mama miłej panienki, Hektor (szczeniaczek), Reginald (narzeczony miłej panienki)

- Angela zawinięte uszka miała, lecz dopiero panienka całym sercem ją pokochała. - Na łapie kuśtykam, trudna rada, lecz: hyc! i szczęśliwie na stół wsiadam. - Córko droga, Angeli prosta nie jest noga. Jak żywot jej będzie szczęśliwy, skoro nie gra nawet psiej diwy? - Matko droga, prosta noga, czy też nie, znamy już wolności zew. - Ja ciebie uczyłam, iż pieniądze i sława nie są najważniejsze, nie, to i tak warto poznać wolność, szczęście. Co z tego wynika? Szczęśliwy wolności zew. - Jestem prostą panną, co karmiona od dziecka dziewanną. Angela sobie da radę, a kiedy da, musimy być rade. - Panno prosta, dziewanna rosła. Miejmy nadzieję na lepsze dzieje, lecz i tak teraz na bochen ziarno pszenicy mielę. - Pół biedy - me życie. Panna miła na głowę dla mnie ma nakrycie. Jest nim ona sama - myślę, że już straciła nadzieję jej mama. Pieskie życie - niby takie bogate, naprawdę takie sielskie. - Angelo droga, aniele psi mój. Spójrz na ich życie - ja tak skończyłem, koniec będzie taki i twój. - Nic się nie przejmuj - koci druhu mój. Wziąć musisz się w garść - nadziei wziąć słój. - Nic z tym i tak nie zrobię, aniele psi - poradzę sobie. - Ja aż trzy miesiące czekałam na dobry dom - nigdy nie rozstawałam się z nadzieją swą. - Aż pewnego poranka - pewna prosta panna - dać mi dom przyjechała, tego od dawna chciałam - panna oraz ja. - Po twarzy ją lizałam - od tego nie stroniłam. A gdy ją lizałam, po prostu pokochałam. - W momencie pewnym wjechałyśmy do, lecz nie królewskiego, dworu. Od tego momentu nie tracę humoru. - Dwór ten był przepiękny, ale bardzo prosty, tak jak bardzo sielskie - mieszkanie starosty. - Panną jestem prostą - nie żadnym starostą. Wsie rodzaju wszelakiego, kocham - jak bochenek chleba wielkiego. - Chcę, by moja córka - kiedyś znalazła miłość. Od chwili takiej weselej by się nam wszystkim żyło. - I na prośbie matki - kończy się pierwsza część mego żywota - od chwili przybycia - to dobra robota. - Dobry znak - życia mego tutaj początek. Mogłam więc wykrztusić: I życie nabiera barw... - Zwinięte uszy? To dar. Pozwoli uniknąć wielu surowych, zesłanych na Angelę kar. - Nad łożem Ciasteczka - wierzba gałęzie rozpościera. I pod tą wierzbą - każdego dnia zdobycz jego umiera. - Jak potulnie wygląda - jak baranek cukrowy - o samych przywilejach - nigdy nie ma mowy!

- Angela ma wygląd potulny taki. Poza tym uśmiech szelmowski. Psia kobieta z dobrobytu. Panna więc dnia każdego - spożywa sushi maki. Uśmiech szelmowski turystki psiej - uśmiechem bratniej duszy jej. - Przewodniczka ma po świecie tym - szczęście z nią nie pójdzie w dym. - Pies bratnią duszą człeka - na zdjęcie z puszki wieka, niecierpliwie czeka. - Wolności zew? Tutaj też. Myśmy bratnie dusze dwie. - W panience miłej, w panienki żyle - iście krew królewska płynie - i tyle!

- Od panny dobroci - krew jej jest ciężka. To miejsce, jest dobre - gdzie panna mieszka. - Panną pełną miłości - jest z krwi i kości. Schronienie dała mi przed złem - i ja to wiem, choć jestem psem.

- Miłości krocie dała - podzieliła się tym, co miała.

- Miłości moja córka, Angeli dała krocie, dla psa swego zarywa noce. Czas, aby wreszcie pomyślała o sobie. By miłości poszukała, miłość swą miała, potomków posiadała. By do siebie powiedziała: ,,Dziś to zrobię!" Wiem, iż poradzi sobie. - Miłością się podzieliła, rodziny idealnej, patchworkowej, model autentyczny, panna miła, Angeli stworzyła. - Pannie doradzam, w życiu obecnością swą jej dogadzam. Jednak w jej życiu pustka - jak znajdzie na nią łatę - z egzaminu z działu ,,miłość", będzie wieczna szóstka.

Angelą się zajmuję - miłości sensu nie pojmuję. Na miłość nie mam czasu. Miłość jak matematyka - mnożenie bez nawiasu. - Miłość to miłość. Miłość, nie algebra. Brak miłości - jak ulewa. Rozpacz kroplami swymi leje wtenczas jak z cebra. Rozpacz - życiowa ulewa - niedobrze się człowiek - w tym czasie miewa. - Rozpacz łka ulewą. Po miłość córka niech leci za mewą. Łzy miłości, łzy wzruszenia - miłość spełni panny życzenia. - Moim kierunkiem - nie miłość. Na miłość brak mi czasu. By poszukać swego kierunku, użyję życia kompasu. - Panno moja, córko moja - brak ci miłości - niedola to twoja. - Nie łkaj, matko, nad mym losem, tylko o to, ciebie, jako rodzicielkę swoją, bardzo serdecznie proszę. - Aż tu nagle, panna miła, miłość spotkała, i bardzo serdecznie, miłość pokochała. - Panno piękna, panno prosta - co znaczy twe życie, jeśli nie cieszysz się nim należycie? - Znaczenie ma swoje, wierszy o swym żywocie napiszę zwoje. Miłość mi nie dana, miłością mą jest tylko moja matka, i Angela kochana. - Pies ci nie dla całej miłości, to co, że miłość to wielkie zawiłości? - Wierszy o życiu, spiszę arkusze. Miłości ja wcale szukać nie muszę. Cóż ja zostawię po sobie, skoro i tak świata miłości nie zdobię? - Szukaj miłości, prosta panno, coś jest karmiona od dzieciny dziewanną! - Cóż to mi da, skoro miłości nie znajdę i tak? - Słuchaj mnie, jeśli poczuć chcesz szczęście oraz wolności zew!

- Słucham, tak jak pan tego chce, nie zaprzestanę szukania miłości. Odnajdę wreszcie szczęście swe! - Słuchaj starca mądrego, panienko śliczna i młoda. Starca słuchaj mądrego, co wie, co powiada modra woda. - Doradzę ci, jak szukać miłości, nie musisz wcale dziękować mi. Miłość dobrobyt zapewni ci, tak jak powiadam: nie dziękuj mi! - Dzięki aniele psi, naprawdę nie muszę dziękować ci? - Zrób, tak jak czujesz, życia i tak nie zaplanujesz, jak postąpić zamierzasz, jak postąpisz, jak? Opisz to potem w swoich dawnych dziejach, postąpić dobrze chcesz, to trochę lekcji i wniosków z żywota bierz. Jak powiadam: opisz to w dawnych swych dziejach, jak dobrze postąpisz, życia od nowa nie będziesz sklejać. Miłość to ciężki kawałek chleba, ale tak postąpić trzeba. A teraz panienko, futro osuszę, a do niczego cię nie przymuszę! - Dziękuję za radę, psinko moja miła. Z miłością u boku, lepiej będę żyła. - Miłości poszukaj panno miła. Gdy się zakochasz, lepiej cała wioska od tego będzie żyła.

- ,,Miłość płynie muzyką akordeonu - miłość trwa we świetlistych blaskach neonu." Taką pannie przytoczę sentencję - jako potencjalną miłości esencję. - Panno droga, miłości moja, uczyń me serce spełnionym, mnie uczyń mężem twoim wyśnionym. Jak powiadam - miłością mnie obdarz szczęśliwą, miłosną przygodą możliwą. - Czymże się kierujesz, nawet, jeśli miłość do mnie wielką czujesz? - Przyjmijże me oświadczyny, z mą miłością wspiąć się możesz na kariery i szczęścia wyżyny. - Masz rację - żywot bez miłości nie jest szczęśliwy, jest bardzo smutny - nawet, gdy możliwy. - I tak oto panna za mąż wyszła, stała się jakby lepsza, jednym słowem - szczęśliwsza! - I widzisz miła panno, ja nie mogę ci przysłonić życia, nawet, kiedy masz, pesymistyczny, z natury, swój, własny, sposób bycia. - Masz rację, moja psinko miła. Tyś mi na początku, ten świat przysłoniła. Bez rad twoich, zapewne, nadal bym tkwiła, w szarej rzeczywistości. Gdyby cię tu nie było, kto doprowadziłby do tej romantycznej uroczystości?

- Miła panno, mi nie schlebiaj, po prostu jestem, kiedy mnie trzeba. Jak mówię - mi nie schlebiaj, do twego szczęścia zaprowadziła ciebie miłości mewa.

- I tak, chociaż Angela, pannie świat przysłoniła, jakże wyjść z opresji, szybko i skutecznie, pannie poradziła. Wkrótce, jak w żywota przepowiedni, panna dzieci się doczekała, potomków, swe miłości dwie wielkie miała. Tak, jak wam powiadam, urodziły jej się małe niemowlęta. Któż nie zechciałby w rodzinie swej, przeżyć takiego święta?

- Jak więc w żywota naszego przepowiedni, dzieciny, na świecie powitaliśmy małe. Dwa nasze małe, szczęścia całe. Jak w życia przepowiedni, urodziły się nam one, chociaż jesteśmy wielce biedni. - A to wielka zasługa Angeli, co nie próżnowała i nie próżnuje, by zapewnić młodym szczęście, do samej nawet niedzieli. - Dzieciny nasze rosną. Tak, jak pociechy nasze, Reginald, mąż mój wyśniony, kocha bardzo swój zawód - rzemiosło. - Tak jak prześliczna żona moja młoda powiada: pociechy nasze rosną. Dodaje też czasem: proszę cię, skoro one rosną, zostaw rzemiosło. Chce, bym był przy ich dorastaniu, bezustannie obecny i by brały ze mnie przykład. I nie wyrosły na ludzi okrutnych, o planach niezwykle niecnych. - Reginald właścicielki Angeli, miłej panienki nie pojął za żonę dla oryginalnej, egzotycznej jej urody. Ani dla swej wygody, nie dla jej majątku i zamożności. Poślubił ją z jednego tylko względu. A mianowicie - z miłości! - Biedna z jednego powodu ja jestem, bowiem moje szczęście nigdy szczęściem nie było. Poranki, w asyście których z łoża swego wstawałam, nigdy nie były czysto, najczyściej rześkie. - Panienko, czy muszę doprawdy czuć się, jak twa, twego życia bohaterka? Muszę spoczywać na laurach? Czyżby do szczęścia nie wystarczy twoja nowa aura?

- Dlaczegóż to, jesteś taka bardzo skromna? Dziękuję ci za wszystko, coś dla mnie zrobiła, Angelo, psino ma kochana, psino ma niezłomna.

- Boś ty nie wierzyła, tyś się za swej niemożności, na długie lata, długim szalem skryła. - Coś ty rzeczesz, Angelo, psino, co dla panny prostej, ratunek wymyśliła. Dla panny prostej, co z twą pomocą przeszła spragnionych miłości mostem?

- Mądre rzeczy, spragnionej niegdyś miłości pannie, która to, ażeby przeżyć, polegała tylko na dziewannie. - I tak oto, przekonała się dziewczyna młoda, miłość można zdobyć, czy żar bijący od złocistego słońca, czy zła aura, zła jutrzenka, zła pogoda. Co z tego, iż z jedwabiu nieba, czy żar bijący od słońca - jak mówię, za pewien czas można się spodziewać miłosnych poszukiwań końca. Szczęście z jedwabiu czystego, jaskrawego, błękitnego, odcienia nieba. Nie wolno się więc poddawać i zaprzestać poszukiwania, szczęśliwego zakończenia tej oto historii, wprost bajkowego. Tak zawsze, ale to zawsze, trzeba. - Prawdą prawdziwą jest to, co wszyscy mówimy. Taki dar wspaniały trzeba szlifować długo, jak krwistoczerwone, błyszczące, lśniące rubiny. - Taki rubin szlifować trzeba długo, nieskończenie, zanim trafi się żona piękna jak marzenie. Jak wam ja powiadam: długo nieskończenie, zanim spełni się każde, co do jednego, wasze senne marzenie.

- Kiedy tylko rozpoczniecie życiowy miłości monolog, uwzględnijcie przede wszystkim, jego romantyczny prolog.




Moja książka jest oparta na faktach po adopcji mojej suczki Angeli.
                                          Pozdrawiam serdecznie!

O moim blogu

Nazywam się Milena. Na swoim blogu będę pisać o twórczości. Pokażę, że twórczość może być zawarta w wielu dziedzinach życia: pisarstwie, rysunku, malarstwie, w innych rodzajach sztuki, kuchni, dekorowaniu różnych pomieszczeń, modzie, muzyce i w wielu innych dziedzinach. Blog ,,W czym twórczość zawarta" tworzę z myślą o tych, którzy chcą się przekonać, jak wiele jest dziedzin, w których zawarta jest twórczość i kreatywność. Serdecznie zapraszam do komentowania i dawania znać o swojej opinii na temat mojego bloga!
                                                                                           Pozdrawiam serdecznie!

Link na mój kanał

youtube.com/results?search_query=milena+milagros